Zaznacz stronę

Oświadczenie z  dnia 10 Maja 2018 roku

Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Zaczął się maj. Majowa, soczysta Polska nas ogarnia. Jakże polski to miesiąc, w którego tradycjach jest wiele znaczących elementów. Pozwólcie, że zacznę od wspomnienia nabożeństw majowych.

Wszak miesiąc ten jest w Kościele miesiącem szczególnie poświęconym czci Matki Bożej. Słynne majowe nabożeństwa odprawiane wieczorami w kościołach, przy grotach, kapliczkach, przydrożnych figurach na stałe wpisały się w krajobraz Polski. Jego centralną częścią jest litania loretańska.


Spotykamy się zatem, jak Polska długa i szeroka, natchnieni miłością do Najświętszej Panienki, a jednocześnie zlepieni pierwowzorem naszych poprzedników, którzy jak i my współcześnie, przed laty trwali, a my trwamy w loretańskiej modlitwie.

Chciałbym za to wam, moi rodacy, podziękować.

To piękny widok, gdy my, czasami pędząc swymi samochodami w poselskiej mitrędze, kątem oka widzimy, gdy wy stoicie przy tych kapliczkach i się modlicie, czasami również za nas. Bóg zapłać.

To jest również maj nieodmiennego czczenia twórców Konstytucji 3 maja oraz refleksji nad tym, jak ważna jest narodowa jedność i dbałość o dobro wspólne, jakim jest ojczyzna. Świadomość tę mocno uwypukla się w momencie, gdy dumę związaną z tym, że Sejm Wielki podjął decyzję o przyjęciu tej konstytucji, wiążemy w pamięci z haniebną zmową i czynami targowiczan, których knowania z carycą Katarzyną doprowadziły do drugiego rozbioru Polski. Nie psuje to faktu, że Polska umajona kwieciem wszelakim, brzęczeniem pszczół i ptasimi trelami skłania do tego, żeby Polacy potrafili odszukać w tym świecie to, co cenne i łączące, wystrzegając się tego, co zgubne i konfliktujące.

Maj to w wielu domach czas Pierwszej Komunii Świętej, w innych znów – czas matur. I jedno, i drugie wzmaga w nas, dorosłych, nostalgiczne wspomnienia i westchnienie: wszystko się wtedy zaczynało, czy to aktywność we wspólnocie Kościoła, czy też jako dojrzałego członka wspólnoty obywateli.

Emocje, których wtedy doznawaliśmy, były tak intensywne i wytężone, że pamięć o tych chwilach zabieramy ze sobą jako ciągle świeżą na całe życie.

Ostatnią sekwencję mojej refleksji poświęcę dwóm spotkaniom. Oto 5 maja miałem zaszczyt uczestniczyć w II Diecezjalnym Dniu Księży Seniorów i Emerytów w naszym – diecezji zielonogórsko-gorzowskiej – sanktuarium w Rokitnie i, o paradoksie, chwile później w diecezjalnej pielgrzymce służby liturgicznej ołtarza, w której uczestniczyło 1050 ministrantów ze swoimi opiekunami.

W pierwszym spotkaniu miałem zaszczyt podejmować dialog o roli kapłanów i Kościoła w podtrzymywaniu niepodległości, a wcześniej – o odzyskaniu jej przez Polskę. Rozmówcami byli księża w sile wieku, o ponad 40-letnim stażu kapłańskim. Później, w czasie mszy polowej stałem na polu w gromadzie młodzieńców o rozpalonych twarzach. Dla niektórych z nich był to moment otrzymania insygniów lektorskich czy też przyjęcia do wspólnoty ministranckiej.

Jaki jest sens łączenia przeze mnie tych dwóch wydarzeń? Ujmę go w refleksji o dzielności, która pospołu musi dotyczyć zarówno kapłanów, którzy powierzyli swoje życie służbie Panu Bogu, bliźnim, Kościołowi i ojczyźnie naszej, jak i dzielności tych młodych ministrantów, którzy dają świadectwo swojej wiary i przynależności do wartości w świecie, który to prześmiewa, lekceważy, stara się podważyć.

Co z tego dla nas wynika? Ostatnie dwa zdania. Troska o człowieka, rodaka, który podejmuje różne newralgiczne decyzje o swoich losach i kładzie na szali służby dla Pana Boga (Dzwonek), bliźniego i Polski, i wdzięczność dla ich rodziców, matek i ojców, którzy tkliwie czuwają nad postawami swoich synów, by wzrastali w pięknej tradycji służby ołtarza, mając nadzieję, że kiedyś zasilą szeregi polskiego kapłaństwa. Dziękuję.

Wystąpienie można obejrzeć tutaj